Początek

 Witajcie.

 

Nie ukrywam, że nie zamierzam trafiać do szerokiej publiki. Ot, ten blog ma być wentylem bezpieczeństwa, gdzie opowiem o moim codziennym życiu jako osoba z Osobowością Mnogą. 

Czym jest ta... "Przypadłość"? Zaburzenie dysocjacyjne tożsamości

     Po pierwsze nie jest to choroba. Jest to zaburzenie. Rozróżnienie to nie jest jasne dla przeciętnego człowieka nie zainteresowanego medycyną czy psychologią jako taką. Łatwiej byłoby to wytłumaczyć na osobach autystycznych, które są lepiej zrozumiane przez naukę i lepiej opisane. Polecam zapoznać się z jakąkolwiek literaturą, a nawet ze źródłami popularnonaukowymi takimi jak "Naukowy Bełkot" na serwisie Youtube. W tym momencie chcę podkreślić jedno - nie jestem lekarzem, nie mam za sobą lat badań i studiów. Jestem przeciętnym "Kowalskim", który jednak zna zagadnienie od strony osoby "cierpiącej".

Dlaczego słowo "cierpiący" jest w cudzysłowie? Ponieważ nie odczuwam negatywnych skutków codziennego życia jako osoba z DID (dissociative identity disorder).

    W dużym skrócie - jest mnie "kilku" w jednym ciele. Kilka różnych osobowości, z różnymi charakterami i upodobaniami. Mam o tyle łatwy przypadek, że każdy z nas wie o sobie. Możemy się komunikować, a także dzielimy większość wspomnień choć nie wszystkie. Jesteśmy bardzo różni. Mamy różny ton i barwę głosu. Mamy różną tolerancję na bodźce, w tym: używki, dźwięki, emocje. 

    Jedynym minusem jest fakt, że jest to męczące. Obciąża to mózg. Pojawiają się u mnie luki w pamięci, nie każde wspomnienie jest dostępne między poszczególnymi osobowościami. Miewam problemy z koncentracją, często skupiając się na słuchaniu wzajemnych myśli i rozważań niż na tym co dzieje się dookoła. 

Możliwe że jest to spowodowane ilością osób jakie powstały w jednym umyśle. W moim przypadku jest to aż siedem (tak, 7). 


    Jak to wszystko godzimy? O tym w następnych wpisach. Kilka kolejnych przedstawi Wam nas po kolei, opiszemy siebie - każdy z osobna, tak jak się postrzega. Pokażemy wady i zalety, jeśli tak to można nazwać, życia z DID. 


    Na koniec tego wpisu proszę tylko o wyrozumiałość. I nie podchodzenie do tematu jak do mitów. Wiem, że w Polsce nawet traumy i depresja mają status "smoka" czy "jednorożca" - osoby, które o nich mówią są traktowane jak dziwacy.

Komentarze